Aby przeszłość stała się historią.

Siedzę bezczynnie, po czym będę narzekać, że znowu nic nie zrobiłam. Będzie to jednak moja wina i odpowiedzialność za nią postaram się przyjąć. Dawno mnie tu nie widzieli. Życie nie daje chwili postoju, choć – z drugiej strony – stoję cały czas. Migam się od wszystkiego.

Można by rzec, że teraz – u progu dorosłości – początek mojej historii wreszcie mnie dogania. Przez dłuuugi czas myślałam, że potrafię wykasować coś z pamięci, świadomości… Wydawało mi się. Powiem Wam szczerze: nie da się tak. Choć może da, ale nie na długo. Teraz więc siedzę i nic nie myślę. Nic nie chcę. No może być przez chwilę niewidzialna. Na moment wyłączyć się ze wszystkiego. Może uciec. Znowu? Inaczej.

Teraz… Może troszkę za bardzo interesuję się tym, co będzie POTEM. Zamykam przeszłość, by w końcu przeszła do historii.

By znowu jutro wstać z uśmiechem na twarzy, bo życie jest piękne :)

Krótka notka pomiędzy chwilami

Skoro mam minutę, dwie – postanowiłam zaglądnąć do Was :D Jak tam po 1 listopada? U mnie sporo się dzieje, choć dochodzę ostatnimi czasy do wniosku, że to mnie nawet bawi.
Nie lubię nudy, a monotonia też ma zawsze jakiegoś ASA w rękawie. Sporo siedzę nad książkami, choć można by więcej i solidniej, czego dopiero staram się nauczyć. Stwarzam wciąż na nowo cały życiowy scenariusz… i już nie sama. To punkt zwrotny – życie jest piękne!!!

Udanego tygodnia, Kochani! <3

Nigdy nie mówiłam…

Zakochana, zakochana… No może :P

W zachodzie słońca. W spadającym listku.
Nigdy nie mówiłam, że jestem przeciwko zakochaniu przecież. Kiedyś tylko powiedziałam, że osobiście sama nie wierzę w zakochanie. :P
Wybacz, ale nie traktuję serio flirtu, komplementy niewiele dadzą. Myślmy racjonalnie. Jestem matematykiem przecież.

No… kobietą też – to Twój jedyny argument, ale(przyznam) mocny. Dlatego się do Ciebie uśmiecham, czekam, myślę… Daję się wyciągnąć na spacer.. Dlatego wracam tu szczęśliwa. !!!

************

Kiedyś dla żartu napisałam na białej kartce jedno zdanie. Było to prawie cztery lata temu. W obecności czterech świadków zadeklarowałam, że nie wyjdę nigdy za mąż. Mam tę kartkę. ;)
Nie potrzebny mi „chłopak”.

Do przodu!

Siedzę i słucham muzyki. Znaczy jednej piosenki. Jakoś mi się spodobała – szczególnie refren. Nie mam ochoty na nic. Tak nie myśleć. Nawet nie czytać… Nie pisać – matematyka zabiła we mnie artystę. Heh, przecież to nieprawda. Po prostu wyrosłam z tego troszeczkę, to całkiem normalne. Nie żałuję tego, że nie umiem zapisać zdania. To oczywiste. Trzeba tylko pozytywnie. Do przodu.

https://www.youtube.com/watch?v=S6YtIrwWOzA

Miłego dnia! :D

Tak z weekendu.

Dopada mnie lenistwo. Druga klasa szkoły średniej nie jest łatwa, ale w domu wszystko jest takie proste. Mogę odpocząć. Puste pola i horyzont zamykający mój świat.
Wydaje się czasem, że życie się komplikuje, ale to bzdura. Jest piękne. Słonce zaglądające przez okno uśmiecha się do mnie. A niebo jest niebieskie – nie szare. Ludzie są super, choć czasem przez nich płaczę, bardzo ich lubię. Mam tylko jeden krok. Najtrudniejszy.

Ogarniam powoli, powolutku. Nie mam jeszcze celu, ale chcę do niego dojść. Byle pozytywnie! :)

Wolność

Spróbuję nauczyć się ciszy. Od jutra. A to nigdy nie nadejdzie – żadnego dnia bieżącego nie nazwiesz „jutrem”. Jutro zawsze będzie przyszłością. A ta będzie zagadką. Tajemnicą.
Kiedyś chciałam na siłę ją odgadnąć, lecz już mi nie zależy. Jest jesień – tyle. Zawsze bardziej lubiłam wiosnę, ale upodobania są zmienne. Przyglądam się więc obecnej porze…

Coś mi się gdzieś.. Cisza przerywana oddechem muzyki towarzyszy mi w pustym pokoju. Chyba jestem szczęśliwa. Wystarczy mi tylko otwarte okno – synonim wolności. Ta nie oznacza braku ograniczeń. Wszędzie ich pełno, a jednak jestem wolna. Ty też.. jesteś wolny.
Puste pola i cisza.

Miłego popołudnia

Brak mi cierpliwości

Dużo zajęć, niewiele czasu… ale nie o tym.

Jestem w domu. tutaj jesień przyszła i w pełnej klasie prezentuje swe uroki. Ja siedzę w łóżku i słucham muzyki. I tak sobie myślę…
Pusto tu. I ogólnie jakoś wszędzie pusto. Wszyscy gdzieś zniknęli, jakoś się odsunęli lub sama ich odsunęłam. Zdarza się.
Pochłania mnie trochę integracja – to zapewne moja przyszłość. Mam jednak przeprowadzić ją z osobami, których sama nie znam i trochę się boję. Jak zawsze.
Próbowałam pisać, ale brak mi cierpliwości. Więc kończę.

Dobranoc

Ostatni wakacyjny…

Hehe… koniec wakacji. To może tak jeszcze miesiąc? Czemu nie :P
No, dobra – nie można mieć wszystkiego. Trzeba się w końcu do nauki brać. Tymczasem ostatni weekend. Jestem już w większości spakowana, co oznacza lekki bałagan w pokoju.

Dwa miesiące zleciały baardzo szybko. Było jednak fajnie i trzeba iść dalej. Matura w przyszłym roku! Heh.. no dobrze. Już nie mogę się doczekać. A potem? Ciągle zadaję sobie to pytanie, bo szukam odpowiedzi dla osób wciąż o to pytających. Pomyśl chociaż o studiach, jaki kierunek?
Rozważmy „za” i „przeciw”… Co lubię robić i o czym marzę?
Chciałabym.. być niewidzialna :D Może kiedyś napisać coś porządnego, zaszyć się w kącie. Najpierw jednak pracować z ludźmi i odkryć, co się pomiędzy nimi dzieje… Mieć dużą rodzinę, pracować z osobami starszymi(stąd pomysł na gerontologię)… A jeszcze wcześniej zdać maturę i dostać się na studia, zdobyć tytuł co najmniej „magistra”..

Kim jestem?
Córką, siostrą, uczennicą, przyjaciółką… Chyba powoli wiem.
Mam historię, nieciekawą, ale dla mnie znaczy wiele. Zawiera dużo głupoty, pesymizmu i niekontrolowanego śmiechu… bardzo dużo zachodzącego słońca i, ostatnio, kilka poranków.
A od września… jak co roku – zaczynamy od nowa. :P

Chyba zaczynam lubić ten miesiąc :*
Udanego roku, Kochani! :)

Czy bezinteresowność istnieje?

Długo się nad tym zastanawiałam wczoraj… I powiem szczerze, że nie rozumiem. Może ktoś ma jakiś pomysł?
- Naiwna jesteś!(…) Świat wcale nie jest dobry. A jak dalej tak będziesz myśleć, to cię zniszczy.
Pocieszające? Baardzo :(

Większość ludzi(na szczęście nie wszyscy) doszukuje się jakiejś korzyści z normalnych gestów. To głupie! Czy istnieje jeszcze coś takiego, jak BEZINTERESOWNOŚĆ? Tak, ale nikt nie chce w nią uwierzyć. Bo: „co ty z tego masz?”. Powiem, że raczej nic dobrego, ale to chyba nie jest mój błąd, ale tego świata, ludzi.

Chciałabym zrozumieć choć trochę ich argumenty, jeśli jakieś posiadają, bo na razie przecież nie usłyszałam żadnego. Tylko.. nie, już nic.
____________________________

Można kochać wszystkich.. Z niektórymi ludźmi jednak przychodzi to trudniej.

~ taki znajomy, często gadamy :P

Rozmowa z „poetą”

Nie patrz. Nie myśl. Nie mów.
Cisza mi wykrzyczy wszystko
nie potrzeba
Milcz. Cisza stanie między nami
Nie – już nie sami bo stoi obok
cień twój

Jeszcze tylko raz powiedz mi
pożegnaj i wyjdź
Wiatr pobiegnie za nami
Będzie tańczył z drzewami
nie pozwoli słońcu skraść twego spojrzenia

Zostaw. Nie trzeba. Po prostu dobranoc.
Po prostu nie wracaj. Zwyczajnie…

- Mieć doła?
- Normalne.
- Zawiedziona miłość?
- No chyba żart…
- To co?
- Guzik. Trza o czymś bazgrać, bo można oszaleć.
- Aha…
- To taki narkotyk. Raz masz i potem tylko szukasz, byle słowa leciały. Byle szło. O wszystkim i niczym, im bardziej bzdurne, tym lepiej.
- To ma jakiś sens?
- Nie, żadnego.
- Więc po co?
- Narkotyk… Nie ma słów, musisz to poczuć i już nic innego nie będzie się liczyć.
- Nie mam talentu.
- A ja go mam? Tu nie o to chodzi. Szukasz świata, języka, nici porozumienia i coraz więcej osób mówi ci, że cię nie rozumie, nie nadąża.
- To straszne!
- Taki sposób na „komunikację”. Ale kiedy chcesz być „normalny”, nie umiesz, bo już jesteś po drugiej stronie.
- A ty tam jesteś?
- Chyba tak.
- Można to rzucić?
- W każdej chwili możesz próbować, ale mnie się nie udało.
- Ile razy?
- Każdego dnia.
- Próbujesz dalej?
- Czasem. Ale tego nie można rzucić. To płynie ci we krwi, każdy powiew wiatru i promyk słońca kojarzy się tylko ze słowem. Każde spojrzenie…
- Uczucie?
- He! Zaczynasz łapać! [uśmiech]
- Co ci to daje?
- Nic. Bo chcę tylko poczuć. Narkotyk..
- Co poczuć?
- Zależy… Wszystko!
- To nic nie wyjaśnia.
- Bo ja nie umiem rozmawiać. Piszę. Nic poza. Nie karzę nikomu rozumieć.
- Więc jaki pożytek z takiej „komunikacji”?
- To już sprawa świata, jeśli nie rozumie, to nie mój problem.
- Dość egoistyczne podejście.
- Tak. Prawda. Jestem ciężkim człowiekiem.
- Na co dzień?
- Nie mnie to oceniać.
- A komu?
- Przyjaciołom, znajomym… nie mnie.
- Czy ktoś nierozumiany ma kogoś takiego?
- Tak.
- Czy to człowiek? Kartka(podobno jest zawsze przyjacielem kogoś podobnego)?
- Człowiek. Ten nie musi rozumieć. Wie.
(…)
- To co jest z pisania?
- Korzyści?
- W pewnym sensie…
- Nie ma żadnych. No może poza jedną.. Uśmiech rodziców, kiedy moja praca zdobędzie jakąś nagrodę. Poza tym, nie ma nic.
- A dla ciebie?
- Narkotyk. Raz poczujesz i już nie ma… odwrotu.