Hmmm… miłość? A co to?

Definicji jest wiele i każdy ma swoją – mniej lub bardziej „prawidłową”. Ja często, odpowiadając na to pytanie, stwierdzam, iż „to fakt, że z Tobą wytrzymuję, a Ty ze mną”. To jednak tak płytko.

Tak na marginesie – mam dziś może za dużo czasu…

Jednak wróćmy do tematu.
Szczerze powiem, że nie mam w tej kwestii wiele do powiedzenia. Brak tzw. „doświadczenia”. Choć to może nie do końca prawda… Powiedzmy inaczej: ma ono nieco inny kształt.
Jestem obecnie osobą – jeśli chodzi o związki – samotną. Mam wielu kolegów i uważam, że ta sytuacja jest dla mnie wystarczająca. Mężczyzn nie ogarniam(nawet Ciebie :P ), ale może właśnie dlatego tak lubię z nimi rozmawiać. A raczej słuchać.
(…)
Szkoda mi osób – szczególnie bardzo młodych – które „na siłę” szukają chłopaka/dziewczyny. Są różne powody. Wydaje się jednak, że jednym z pierwszych jest potrzeba bliskości lub presja otoczenia. No bo „w tym wieku to już trzeba mieć chłopaka/dziewczynę”. Widzę jednak, że często kończy się to rozstaniami, rozczarowaniami. (…)

- A pamiętasz jak było z nami?
- Hehe… nie mów mi nawet.
- Czyli pamiętasz?
- A co, jeśli nie?
- Obrażę się…
- Pamiętam.

U mnie miłość – paradoksalnie – zaczęła się, kiedy się skończyła. Gdy z „horyzontu” zniknął ten jedyny, zaczęłam go kochać. Za wszelką cenę życzę mu szczęścia w życiu.

- A kochasz mnie?
- Nie wiem. Możee…
- Jak to „możee”?
- Tak po prostu.

Z tymi słowami trzeba uważać. W dzisiejszym świecie tracą one chyba sens. Sama osobiście nie potrafię powiedzieć tak do nikogo poza bliską rodziną i przyjaciółkami. To chyba nawet niecałe 10 osób. A dookoła wszędzie słyszę te dwa słowa, bez pokrycia. Wybacz, że nie mogę ich Tobie powiedzieć. Że nie wysyłam serduszek na Facebooku. Jaki to ma sens?

****

Można kochać ludzi, za to tylko, że są ludźmi(i właśnie dlatego). To miłość ludzka. Normalna.
Tę jednak niezwykłą – wybacz – zostawię tym kilku osobom z ludzkiej populacji. Tak licznej.

W szumie ciszy

Chwila… Zazwyczaj trafia się jakaś wolna, bo inaczej nawet nie myślę tu zaglądać. Mam chyba jednak coś do powiedzenia i dlatego weszłam. Nie mam obecnie FB, ale to nie powód.
Ostatnimi czasy podejmuję decyzje. Mniej lub bardziej znaczące. Matura, studia, przyszłość. I chyba nawet nie potrafię się załamać.

Kiedy rezygnowałam z matury z biolcy dochodziły mnie głosy: „Nie poddawaj się. Dasz radę.”(…) Błąd. Ja już wtedy się poddałam i nie żałuję obecnie. Trzeba wiedzieć z czego i kiedy się wycofać.

Załatwianie spraw z przeszłości? Śmieszna sprawa. Zostawię to w kompetencji czasu. Nie spieszy mi się już, bo pośpiech do niczego nie prowadzi. No może tylko do stresu, rezygnacji…
Muszę wreszcie zrozumieć, że moja historia jest moja. Że ona jest taka, nie inna. Że każdy ma swoją. Choć przez moment idziemy razem, potem będę szła z kimś innym. Bądź sama. I to jest tak bardzo normalne.

Spotykamy przecież na drodze naszej różnych ludzi. Są, mijają, nie wracają. To tak w kwestii przyszłości. Co po nich zostanie? Wspomnienie, uśmiech, zamglone zdarzenie, pustka. Co po mnie zostanie? Może listek porwany przez wiatr, kilka metafor, niezrozumianych przez Ciebie zdań. Sam przecież tyle razy mówisz, że nie do końca rozumiesz.

Co będzie z nami potem? Rozpłyniemy się we mgle. Każdy z nas znajdzie swoją drugą część. Przez lata nie zadzwonisz i ja do Ciebie kontaktu też nie będę mieć. I nawet, jak tak myślę i słucham tej naszej piosenki. Taki spokój. Dobranoc, Kochany!

Nigdy nie mówiłam…

Zakochana, zakochana… No może :P

W zachodzie słońca. W spadającym listku.
Nigdy nie mówiłam, że jestem przeciwko zakochaniu przecież. Kiedyś tylko powiedziałam, że osobiście sama nie wierzę w zakochanie. :P
Wybacz, ale nie traktuję serio flirtu, komplementy niewiele dadzą. Myślmy racjonalnie. Jestem matematykiem przecież.

No… kobietą też – to Twój jedyny argument, ale(przyznam) mocny. Dlatego się do Ciebie uśmiecham, czekam, myślę… Daję się wyciągnąć na spacer.. Dlatego wracam tu szczęśliwa. !!!

************

Kiedyś dla żartu napisałam na białej kartce jedno zdanie. Było to prawie cztery lata temu. W obecności czterech świadków zadeklarowałam, że nie wyjdę nigdy za mąż. Mam tę kartkę. ;)
Nie potrzebny mi „chłopak”.

Podsumowanie…

Stoję przed domem i patrzę na księżyc…

I coś Ci powiem. Możesz myśleć, że jestem nienormalna, coś ze mną nie tak, nie pasuję… To chyba nawet prawda, ale nie powód, abym zmieniała przekonania, ideały, cele. Wręcz przeciwnie! Tym bardziej będę „zmieniać świat”, na przekór wszystkim dookoła. Błędem było dać wmówić sobie, że to, co kiedyś było ważne, nic nie znaczy. Naprawiam ten błąd.
Rezygnacja i ucieczka nie pomoże. Nic nie da. Powiem więcej: pogorszy wszystko. Wiem, bo prawie uciekłam. To nie było fajne.
(…)
Na siłę tego świata nie „naprawię” i nawet nie zamierzam Ciebie przekonywać do czegokolwiek. Zacznę od tej trudniejszej strony – od siebie. Nie można przecież całe życie się oszukiwać, nie?
To było, powiem, nawet przydatne. Teraz przynajmniej wiem, czego chcę. Wątpliwości jest jeszcze więcej, ale taka już chyba dola ludzka.
I tak: nie palę, nie piję, zaczekam do ślubu i na pewno nigdy nie poprę wojen, zabijania… To nie jest łatwe(nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak ciężko mi to pisać) i nigdy nie będzie, ale wiem, że tak jest dobrze.
Może nawet ostatnimi czasy wydaje się trudniejsze. Chyba jednak nie mogę zgadzać się na ludzką nienawiść, bo wiem, co to jest.
No tak… jestem naiwna :) To bardzo możliwe, bo piszę teraz coś, w co Ty kompletnie nie dajesz wiary. Z całym szacunkiem oczywiście, bo to nie ma na celu obrażania kogokolwiek, czy nakłaniania… To tylko takie moje wnioski.
(…)
Na koniec chyba Ci nawet podziękuję, za pokazanie kilku ważnych prawd, choć chyba Twoim celem był efekt odwrotny.

________________________________

Wiele się ostatnio działo, nie tylko ostatnio. Nie można jednak trwać w błędzie cały czas, bo to głupie. Znowu zaczynamy od nowa :D
To niby takie błędne koło, ale… no wiesz, o czym mówię. xD
_________________________________

A teraz jestem tu Panie proszę Cię
Bym w szalonym świecie tym odnalazła się
Chcę po prostu w ciszy tak przed obliczem Twym
Stanąć wobec nich i przy Tobie być.

[Siloe]

O czym marzysz?

Biorę komputer i siadam w necie. Wchodzę i odruchowo załączam się na czacie. Szybko dostaję wiadomość…
P: O czym marzysz?
W: Skąd to pytanie? Co cię wzięło??? :D
Kochany! Ale co to za pytanie??? EEj… nie rozumiem.
P: Chcę wiedzieć. O czym marzysz? :*
W: Ooj.. . . Nie wiem. . .
P: No dalej! To łatwe pytanie!
W: Zależy dla kogo :P
Chwila.. Kawa stygnie w kubku(wiem – nierozsądne jest picie na noc, ale tak właśnie lubię). Mój tekst stygnie… O czym marzę? No właśnie, przecież, aby realizować marzenia, trzeba je najpierw mieć. Późno już, ale… zobaczymy, co odpisze! :)
W: Chciałabym cię zobaczyć :*
P: Eeee… głupi wykręt :P Jutro, jutro. A dziś… Miałem pytanie i czekam na odpowiedź.
W: Ale ja jej nie mam(?)
P: Kolejny głupi wykręt..
Nie odpuści. Nie on, już ja go znam. No dobra… spróbujmy znaleźć dla niego odpowiedź. O czym marzę? Kiedyś się może nad tym zastanawiałam, ale jakoś teraz nie wiem. Chyba o zdaniu matury, bo przecież ten jeden egzamin może zaważyć na całej mojej przyszłości. Potem dostać się na fajne studia i mieć super pracę, rodzinę(?).. Nigdy jakoś o tym nie marzyłam specjalnie – przez długi czas uważałam, że miłość jest kompletnie bez sensu i niepotrzebna. A teraz? Sama nie wiem.
Kiedyś marzyłam, aby być sławną – zrobić karierę: najpierw muzyczną, potem naukową; być kimś „ważnym”. Jakie to ma jednak znaczenie? Chociaż… Perspektywa mojej przyszłej specjalności zamyka się głównie w roli wykładowcy uniwersyteckiego.
W tej chwili rzeczywiście chciałabym go zobaczyć. To też przecież marzenie :P

P: Halo???! Jesteś tam?
W: Tak, wybacz – zamyśliłam się.
P: Aha… czyli dostane odpowiedź?
W: możliwe :D Jedno słowo: MATURA…
P: Ajj.. no tak, też bym chciał nie oblać, ale myślałem o czymś bardziej „na dłuższą metę” :)
Do czego drążysz? Czego chcesz się dowiedzieć?
W: Znaczy(???) Bo chyba nie rozumiem?
P: Po maturze?
W: Studia?
P: No to.. jakie?
W: No to… nie wiem?
P: No to, co lubisz robić?
W: No to… denerwować cie? :*
Co go naszło w środku wakacji na pytania o studia. Przecież dobrze wie, że nie mam zielonego pojęcia, co chcę robić na dłuższą metę. Nawet nie wiem, jak spędzę ten przyszły miesiąc(no prócz widywania się z nim).
W: nie, dobra. Glupio.. niewiem na jakie studia ide
P: Nie chciałem cię denerwować?
W: nie jestem zdenrwowana przeciez..
P: Znam cię już – nie zwracasz uwagi na pisownię, więc jesteś zdenerwowana :D Za bardzo z ciebie human :P
W: Ehee.. Możliwe. Skończmy już ten temat. Może kiedyś ci odpowiem.
P: Ale wiesz, że cię kocham?
W: No nie wiem :P
P: … :(
W: No ok :) Ja ciebie bardziej :***
P: Słodkich snów <3
W: Wzajemnie <3 <3
P: [użytkownik WYLOGOWAŁ się]
Do jutra, mój miły!

__________________________________________

Tekst powiedzmy: do niczego, ale nie ta historia nie ma początku i nie doczeka się zakończenia. Fikcja literacka stanowi tylko skuteczną obronę przed codziennością(za którą tak tęskniłam – taki paradoks). Po nocy daje jakby inny punkt widzenia.
Wczoraj była burza. Siedziałam do pierwszej przy zapalonej świecy(zasnęłam może przed czwartą i wstałam o piątej)… Burza znów była nie tylko za oknem. Co mam robić? Mamy kolejny piękny dzień, jednak nie potrafię się nim ucieszyć. Brak wiary w rzeczywistość, pozostaje tylko fikcja literacka, bo świat zawsze wygląda tak, jak go sobie wykreujemy.

Chyba jednak będę musiała odespać tę noc…

Szczęście? No raczej!

Ciężko było dziś wstać, ale było warto. W końcu niedziela, nie?
Spędziłam ten dzień z przyjaciółką: byłyśmy razem w kościele, a potem spędziłyśmy pół dnia razem, głównie słuchając muzyki i śmiejąc się bez powodu.
Patryś bez powodu złościł się na chłopaka, którego nawet nie zna. To takie… śmieszne :P Nie wiem, czy on robi to dla żartu czy serio(?) No może zostawmy ten wątek :D
Gdy wróciłam, narobiłam bratu frytek. Nie przepadam za nim(no kocham przecież, ale bywa irytujący, a ja nie mam 6 lat), ale fajnie było zrobić coś „miłego”. Potem troszkę czytałam..
Miłość to nie moja bajka. Samej mi całkiem dobrze, mam mnóstwo kolegów i koleżanek, przyjaciółki, znajomych. Czasem jestem sama, ten stan ma jednak wiele plusów. Poza tym, jak stoję „z boku” tego wszystkiego, to mam nieco inne spojrzenie i często zostaję tzw. „doradcą”.
Powiem, że nie kpw facetów zupełnie! Nie staram się nawet. Mogę zostać jego koleżanką, ale nic więcej, bo nie wytrzyma ze mną dłużej niż tydzień(no dobra – jednemu się udało).
Ale historie o miłości to już co innego. Prosta sprawa wymagająca tylko troszkę cierpliwości, której ja chyba nie mam(no ok: na pewno nie mam, zadowolony? :P ).

Napisałabym… ale jestem baaardzo leniwa(jest taak gorąco). I nie chce mi się usiąść i spokojnie, słowo po słowie, napisać historię. Mój bohater ma na imię Alexis i szuka sobie miejsca na ziemi. Typowy bardzo, bardzo twardy chłopak, który jednak kryje duszę romantyka. Co na to koledzy? A co na to dziewczyna???
Może pomożecie – to ma być proza czy raczej dramat?

***

Co ja robie na biolchemie? xD

Miłość? – czyli o tym, jak kochać wszystkich bez wyjątku.

4 Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
8 Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
(Kor 13, 4-8)

 

To, według mnie, jest najtrafniejsza charakterystyka miłości. I niby do niej dodawać nic nie trzeba… Szkoda tylko, że – jak z moich obserwacji wynika – słowo to nie koniecznie ma takie samo znaczenie dla wszystkich, nie dla każdego miłość ma podobną charakterystykę jak ta powyżej, a większość spotkanych przeze mnie osób myli miłość z zauroczeniem, pożądaniem, uczuciem, które graniczy z egoizmem… W tej chwili jednak, nie o tym…

miloscO miłości damsko-męskiej… po mojemu Uśmiech

Przyznam szczerze, że nie wiele o tym myślałam w życiu. I może nigdy więcej niż przez ostatni czas. Doszłam do pewnych wniosków, udało mi się dostrzec pewne etapy w dorastaniu do miłości, tej prawdziwej.
Inaczej słowo “kocham” rozumie człowiek w wieku lat pięciu, inaczej pojmie je dziesięciolatek, a w wieku lat 13-14 to już prawdziwy chaos… Uwierzcie, mam brata w tym wieku Buhahaha
Około wieku lat siedemnastu miłość zaczyna być czymś “poważnym” w życiu młodego człowieka. Powoli dochodzi się do definicji tego uczucia, poprzez kolejne związki uczymy się żyć z inną, kochaną przez nas osobą. To jest jednak uczucie, którego trzeba uczyć się codziennie: aż do ślubu i po ślubie, aż do śmierci.

Miłość jest czymś całkiem bezinteresownym. Osoba, która kocha, nie szuka korzyści z tego faktu. Jest w stanie zrobić wszystko, aby ten, kogo darzy uczuciem, był szczęśliwy. I – najczęściej – pragnie wzajemności. To całkiem normalne: człowiek kocha i pragnie być kochany. Taka nasza natura.

W ostatnim czasie przekonałam się, że miłość na płaszczyźnie damsko-męskiej mylona jest często z pożądaniem. Dotyczy to głównie młodych ludzi, choć nie tylko. Napiszę otwarcie:

POPIERAM CZYSTOŚĆ PRZEDMAŁŻEŃSKĄ!!!

I jestem w pełni świadoma, że ten pogląd jest całkiem staroświecki, a szkoda Smutek. Dla mnie osobiście czystość jest czymś, co jest najlepszym prezentem ślubnym, jaki mogę podarować temu jedynemu… Czerwone serce
Do niewielu osób jednak argumenty te trafiają. Wydaje się, że słowa: “dziewica” czy “prawiczek” stały się niemal obelgą dla osób w pewnym wieku… Najgorsze jest jednak to, że sytuacje te dotyczą osób coraz młodszych. To jednak temat na osobną notatkę…

 

22222333Coś, co znam nieco lepiej.. – relacja niebo-ziemia Uśmiech

Nietrudno się domyślić, że będzie krótko o relacji Bóg-człowiek.

Miłość Boga do człowieka została przedstawiona na początku. Jest doskonała i nieskończona…
Wiem, wiem – Ameryki to ja nie odkryłam… Nic nowego na ten temat Wam nie powiem, przypomnę jedynie informacje zasłyszane w kościele lub na katechezie. Powiem, że sam Bóg jest Miłością – Sam w Sobie. Stworzył świat z miłości, by dać stworzeniom szczęście… Gdy człowiek odwrócił się od Niego, On mu wybaczył, zbawił go – co przecież nie było łatwe(nawet ateiści wiedzą, co musiało się stać, aby człowiek został zbawiony).

Relacja jednak działa też w drugą stronę. Szkoda tylko, że nie jest to uczucie nawet w połowie takie, jak opisane powyżej. Człowiek bardzo często odrzuca Boga, ignoruje Go… Odwzajemnia miłość, gdy czegoś konkretnego potrzebuje. Nie wiele jest osób, które zwracają uwagę w ogóle na kogoś takiego, jak Bóg i starają się odwzajemniać Jego miłość. Cieszę się, że poznaję takich ludzi coraz więcej Puszczam oczko

 

ksJO miłości – na logikę…

Z racji, że obiecałam tę notatkę parę godzin temu, więc jestem już grubo spóźniona, przechodzę do zasadniczej jej części. Ostatnio na tej stronce pojawiła się jedna z moich “życiowych dewiz”: Kochać należy wszystkich – bez wyjątków!. Jest to jeden z wielu wniosków, jakie z życia wyciągam, a pochodzi z rozważania cytatu z Listu do Rzymian: Nie daj się zwyciężyć złu, a zło dobrem zwyciężaj.

Obserwując współczesny świat, te wszystkie wojny, kłótnie i konflikty, nie bardzo rozumiem… Dlaczego w ludziach jest tyle nienawiści?
Na początku przed nią uciekałam, potem zaczęłam z nią walczyć. A w myśl zasady, że zło należy przeciwstawić dobrem, moją bronią stała się MIŁOŚĆ.

To tak w skrócie…

Teraz jednak pojawia się problem, bo przesłanie kochać wszystkich nie jest trudne do zrozumienia… inna bajka, jeśli idzie o realizację. Spotkałam się już z wieloma podobnymi opiniami – głównie pytania typu: “Czemu mam kochać kogoś, kto uczynił mi coś złego?”. Na to pytanie odpowiem Tobie tak, jak zawsze:

Bo nie z człowiekiem mam walczyć, ale ze złem, które w nim jest(nie oszukujmy się – jest w każdym z nas, w różnym natężeniu, ale jest). A nie mogę zwyciężyć zła, pomnażając je… To przeczy logice!

i postaram się pokazać, że jednak można. To się tylko takie trudne wydaje… Uśmiech

KROK PIERWSZY: STAŃ NA CHWILĘ, GDZIEKOLWIEK TERAZ JESTEŚ, ZAMKNIJ OCZY I SPRÓBUJ SOBIE PRZYPOMNIEĆ OSOBY, KTÓRE OSTATNIO SPRAWIŁY TOBIE PRZYKROŚĆ, MOŻE ZAWIODŁY CIĘ… NIE MYŚL JEDNAK O NICH ŹLE, NIE ZŁORZECZ IM, NIE PRZEKLINAJ W MYŚŁACH. I.. NIE OTWIERAJ OCZU DOPÓKI IM W SERCU NIE WYBACZYSZ.

Krok najtrudniejszy i… najważniejszy. Nie można walczyć z nienawiścią, jeśli ma się z kimś “na pieńku”, bo taka walka efektu nie przyniesie.

KROK DRUGI: PO PROSTU ŻYJESZ, ALE STARASZ SIĘ NIE BYĆ POWODEM CZYJEJŚ NIENAWIŚCI – w sensie, że trzeba być dobrym dla ludzi(uwaga! WSZYSTKICH!)

Nawet tych, którzy w jakiś sposób się Tobie narazili. Jeżeli nie jesteś gotowy rozmawiać o krzywdzie jaka Cię spotkała, nie rób tego(bynajmniej nie w tej chwili). Staraj się unikać słowa “zemsta”. Ta do niczego nie doprowadzi… Poza tym – wybaczyłeś!

KROK TRZECI: JAK BĘDZIESZ GOTOWY, DAJ ZNAĆ – POGADAMY!

Czyli czas na szczerą rozmowę z Twoim niedawnym może “wrogiem”… Jeśli nie będzie chciał z Tobą rozmawiać, napisz list.

KROK CZWARTY: WRACAMY DO KROKU NR 2… Uśmiech

Czerwone serce

Dajcie znać za jakiś czas, jak Wam idzie?

Dobrej nocy, Kochani! Czerwone usta