W szumie ciszy

Chwila… Zazwyczaj trafia się jakaś wolna, bo inaczej nawet nie myślę tu zaglądać. Mam chyba jednak coś do powiedzenia i dlatego weszłam. Nie mam obecnie FB, ale to nie powód.
Ostatnimi czasy podejmuję decyzje. Mniej lub bardziej znaczące. Matura, studia, przyszłość. I chyba nawet nie potrafię się załamać.

Kiedy rezygnowałam z matury z biolcy dochodziły mnie głosy: „Nie poddawaj się. Dasz radę.”(…) Błąd. Ja już wtedy się poddałam i nie żałuję obecnie. Trzeba wiedzieć z czego i kiedy się wycofać.

Załatwianie spraw z przeszłości? Śmieszna sprawa. Zostawię to w kompetencji czasu. Nie spieszy mi się już, bo pośpiech do niczego nie prowadzi. No może tylko do stresu, rezygnacji…
Muszę wreszcie zrozumieć, że moja historia jest moja. Że ona jest taka, nie inna. Że każdy ma swoją. Choć przez moment idziemy razem, potem będę szła z kimś innym. Bądź sama. I to jest tak bardzo normalne.

Spotykamy przecież na drodze naszej różnych ludzi. Są, mijają, nie wracają. To tak w kwestii przyszłości. Co po nich zostanie? Wspomnienie, uśmiech, zamglone zdarzenie, pustka. Co po mnie zostanie? Może listek porwany przez wiatr, kilka metafor, niezrozumianych przez Ciebie zdań. Sam przecież tyle razy mówisz, że nie do końca rozumiesz.

Co będzie z nami potem? Rozpłyniemy się we mgle. Każdy z nas znajdzie swoją drugą część. Przez lata nie zadzwonisz i ja do Ciebie kontaktu też nie będę mieć. I nawet, jak tak myślę i słucham tej naszej piosenki. Taki spokój. Dobranoc, Kochany!

Krótka notka pomiędzy chwilami

Skoro mam minutę, dwie – postanowiłam zaglądnąć do Was :D Jak tam po 1 listopada? U mnie sporo się dzieje, choć dochodzę ostatnimi czasy do wniosku, że to mnie nawet bawi.
Nie lubię nudy, a monotonia też ma zawsze jakiegoś ASA w rękawie. Sporo siedzę nad książkami, choć można by więcej i solidniej, czego dopiero staram się nauczyć. Stwarzam wciąż na nowo cały życiowy scenariusz… i już nie sama. To punkt zwrotny – życie jest piękne!!!

Udanego tygodnia, Kochani! <3

Nigdy nie mówiłam…

Zakochana, zakochana… No może :P

W zachodzie słońca. W spadającym listku.
Nigdy nie mówiłam, że jestem przeciwko zakochaniu przecież. Kiedyś tylko powiedziałam, że osobiście sama nie wierzę w zakochanie. :P
Wybacz, ale nie traktuję serio flirtu, komplementy niewiele dadzą. Myślmy racjonalnie. Jestem matematykiem przecież.

No… kobietą też – to Twój jedyny argument, ale(przyznam) mocny. Dlatego się do Ciebie uśmiecham, czekam, myślę… Daję się wyciągnąć na spacer.. Dlatego wracam tu szczęśliwa. !!!

************

Kiedyś dla żartu napisałam na białej kartce jedno zdanie. Było to prawie cztery lata temu. W obecności czterech świadków zadeklarowałam, że nie wyjdę nigdy za mąż. Mam tę kartkę. ;)
Nie potrzebny mi „chłopak”.

Palimy mosty

Ostatni tydzień wakacji. Tydzień – śmiać się czy płakać??

Wracamy więc do rzeczywistości szkolnej, choć powiem Wam, że perspektywa drugiego roku już wygląda o 180 stopni inaczej, niż to było w pierwszej klasie. Już nie jestem tak ciekawa. Raczej luuz :)
Razi mnie fakt, że moja „słodka szesnastka” za dwa tygodnie wzrośnie. Patrzę zupełnie inaczej – dużo było „dziecinady”. Zainteresowania też mi ewoluowały.
Dam spokój trochę niektórym moim pomysłom. Za dużo ich.

Boję się jedynie palenia mostów. Znów pewnie zabraknie czasu dla przyjaciół(głownie tych stąd), będzie… dużo by gadać.
Mam wrażenie, że drugi rok też zleci nie wiadomo kiedy.. Potem trzeci. Szkoła średnia to taki dziwnie szybki czas – przejściowy, byle na studia i dalej, do przodu. Gnamy, byle szybciej, z kilkoma znakami „stop”.
(…)

Faajnie będzie :P [mam nadzieję]

100-tny wpis… :)

Loguję się w Kokpicie(tak się nazywa panel administratora), a tam komunikat, że już 100 wpisów… Hehe, faajnie :P
Chcę więc podziękować wszystkim, którzy tu czasem zaglądają. Stronie do pierwszych urodzin jeszcze troszkę brakuje. Będą one wypadały 20 października…

Co jakiś czas słyszę, że ktoś to i owo czytał na mojej stronie. Powiem szczerze, że nie ma ona takiego kształtu, jaki planowany był na początku. Pojawiają się tu notatki z „kartek notatnika”, jaki prowadzę osobiście poza internetem, troszkę „wierszy”, bo czasem uda mi się coś napisać(wiele tu jednak pisać nie mogę, gdyż zabraniają tego regulaminy), wspomnień.
Może troszkę nie nadaję się do prowadzenia bloga. W skutek braku cierpliwości do pisania, opublikowałam tylko połowę ze znajdujących się tu wpisów. Lubię jednak pisać, bo nie zawsze umiem rozmawiać z ludźmi. Może raczej osobiście, szczerze i nie zawsze „na poważnie”.
Wiele osób zaglądających tu zna mnie osobiście. Powiem Wam dzisiaj taką „prawdę”. Wiele na tej stronie się pojawia, czasem stanowi wyjaśnienie pewnych gestów i zachowań z rzeczywistego świata(ich uzupełnienie), jednak… stronę prowadzi „Wikkutek”, a to nie do końca ja :) Na poważnie nie należy brać tego tu wszystkiego.
_______________________________

Wczoraj spędziłam wspaniały dzień z przyjaciółką. Przyjaźń to wielki dar, wspaniały! Wspominałyśmy wspólnie spędzone lata(już ich ponad 7, a znamy się ok. 11), śmiałyśmy się i siedziałyśmy w milczeniu.

No właśnie… Zastanawiam się nad tym ostatnio. Bo czym w społeczeństwie różni się kobieta od mężczyzny(?). To bardzo ciekawe. Internet nie zaspokoił mojej ciekawości w tym temacie. Nie jestem psychologiem, socjologiem, ani nikim takim, korzystam więc z obserwacji i wniosków na ich podstawie wyciągniętych..
Jak skończę, dam znać :P

Hehehehe….

Spędziłam fajny dzień z przyjaciółmi. Odezwałam się też do kilku osób, bo kontakt jest ważny przecież. [hehe, ok.. :P ale ja nie o tym]
W czasie spaceru wróciło do mnie zdanie „Bądź sobą” wypowiedziane niedawno w jednej z rozmów. No właśnie – „sobą”… Tylko.. że ja nie bardzo wiem, kim jestem. Więc znowu gadamy :)

Do końca wakacji został jeszcze miesiąc – chcę go jakoś fajnie wykorzystać i nabrać sił do „walki” z podręcznikami xD Swoją drogą zaczyna mi chyba brakować lekcji i zadań domowych. Co nie znaczy, że gdyby rozpoczęcie było w ten poniedziałek, poszłabym chętnie.. Szczerze? Olałabym je :P

Teraz jednak spać! :D
Dobrej nocki :*

Przepraszam?

Ile można nawijać o szkole w czasie wakacji??? Ja tam wracać do swojej nie chcę, ale mój braciszek swoją kocha bynajmniej :)
Mam już jednak trochę planów na wrzesień… przyłożę się do nauki, może to sprawi, że ten rok przyszły szybko zleci i znów będą wakacje? No może żeby chociaż do ferii wytrwać. Na podejmowanie drastycznych decyzji już nieco za późno.
(…)
Od przyjazdu z gór nie wyszłam jeszcze z domu. To nie pasuje trochę do mnie, ale nie zamierzam się stąd nigdzie ruszać. Kontakt z przyjaciółmi jakoś się powoli urywa, nie umiem go już podtrzymać. Podobno człowiek nie jest samotną wyspą. No ok, niech tak sobie będzie, byleby dali mi spokój. Troszeczkę jestem zmęczona… a wakacje lecą szybko i zaraz znowu będzie wrzesień.
Zostawmy to jednak – po co psuć sobie najbliższy czas?

Przepraszam wszystkich, bo wiem, że wiele osób tym moim zachowaniem ranię, ale w tej chwili inaczej nie umiem. Wybaczcie.

Relacja [brak]

Tracenie kontaktu z ludźmi to moja specjalność chyba ostatnio. Tak samo wychodzi. Może rzeczywiście inaczej nie umiem. Chwilę temu patrzyłam na ludzi, nie chciałam odejść, by ich nie stracić, by zachować to wszystko… W obecnej chwili nie tęsknię nawet. Łapię się na tym coraz częściej. Ze świata tam, do świata tu, potem znowu tam… Nie ma relacji. Ze mną ich nie zbudujesz, bo ja na długo nie umiem, muszę uciekać. Wybacz..

Obojętna

Chwila nieuwagi. Chwila ciszy i troszkę zamieszania. Osoba, którą bardzo kocham musi mnie opuścić. Znamy się lat już… będzie ponad 10(prawie 11). Znika po raz drugi. Będę tęsknić. I kochać z daleka. Ponad 7 lat jest mi najbliższą, czego nie zmieniło wieele przeżyć wspólnych.. upadków i powstań. Dziękuję za to, że mnie tolerujesz i oczywiście odwiedzę Cię, gdy tylko będę mogła. :*

Dałam się złapać na większej odpowiedzialności za uczucia niż poprzednio. Choć bez łez się nie obeszło, to jednak było ich mniej.
Sztuka stoi w miejscu, a raczej nie stoi, bo wymazałam ją z pamięci(komputera i mózgu).
Padało. I nadal pada, tak jakby pogoda… jednak jestem obojętna. Ani smutna, ani szczęśliwa. Postaram się wyjść na spacer, kocham spacerować w deszczu. Jestem wolna, tylko w tym momencie jestem wolna. Tylko tu.
Chyba życie jest zbyt krótkie, by przejmować się wszystkimi „zbiegami okoliczności”. Bez sensu.
Mój bohater ma nowy problem do zgryzienia. Ja? Nie podyktuję mu rozwiązania, bo nigdy nikomu nie pomagam i w rzeczywistość nie wierzę. Byle tylko ten dzień … Właśnie – co? Skończył się? Nie! Ale i nie trwał. Niech robi, co chce, co mu potrzebne.
Wychodzę… Miłego wieczoru.

Takie z dedykacją

Przyjaciele

pewnego dnia świat uległ zmianie
niebo stało się niebieskie
trawa zielona a słonce złote
znalazł się ktoś kto kredką swoją
pomalował moje małe miasto
tak puste i szare do tej chwili
krążyło ono w mroku zanurzone
w cieniach i z braku nadziei
tonęło we własnym żalu
lecz Pan się zlitował i zesłał mi przyjaciół
tak nieoczekiwanie i całkiem nieproszenie
namalować ich w swym sercu
zanurzyć głęboko bo nie mogę odejść
chowam się nocy portrety wyryte
na ścianach duszy

dobranoc
*****************
napisałam to wczoraj, z myślą o kilku osobach… powinni wiedzieć, że to o nich :D