Na bloga czasu… brak.

Witajcie, Kochani,

jak tytuł sugeruje – nie mam więcej do powiedzenia, choć ostatnio mówię dużo więcej, myślę inaczej, patrzę i zaczynam widzieć. Bardzo fajnie mi się z Wami pracuje. Z tymi, którzy mnie znają i z tymi, którym towarzyszą tylko moje słowa napisane. Bardzo jesteście mi bliscy. Ale na bloga… czasu brak. Dziękuję tym, którzy trwają do tej pory i czekają na każdy wpis. Chyba powoli trzeba zacząć żyć nie tylko w sieci, ale i realnie. Wszystkie refleksje, przemyślenia, wnioski zostają tutaj. Sama będę do nich wracać często…

Pozdrowionka!

Wasz Wikkutek :P

Bo ja lubię ludzi

Czy zastanawiacie się czasem nad przyszłością? Ja często albo nawet ZA często. Analizuję i trochę sobie wyobrażam, zakładam, wnioskuję. Chcę mieć chociaż luźne „wytyczne” co do życia.
Obecnie zastanawia mnie odpowiedź na pytanie: „Co po LO?”. Przecież za ok. 1,5 roku matura! Wypada jednak pomyśleć nieco wcześniej. :P
Do rozmyślań nad przyszłością podchodzę jednak nieco spokojniej niż w zeszłym roku(hehe… chyba dojrzewam lub coś w ten deseń). Staram się myśleć racjonalnie i nieco się wyciszyć.

W testach jednoznacznie wychodzą mi predyspozycje społeczne. To jakiś żart? No chyba jednak nie. Ale tak szczerze? Lubię ludzi, gadać z nimi o nich. O sobie już mniej. Ja ich lubię słuchać, patrzeć im w oczy i obserwować z boku. Są tacy FASCYNUJĄCY! Bardzo mnie interesują relacje między nimi: jak powstają, rozwijają się, kończą.
Zachowania ludzkie, przyczyny i skutki… Uczucia i emocje. Mogłabym to analizować bez końca.

A jednak zrezygnowałam z biologii. Z czegoś trzeba było. Jest mi zbędna.

W szumie ciszy

Chwila… Zazwyczaj trafia się jakaś wolna, bo inaczej nawet nie myślę tu zaglądać. Mam chyba jednak coś do powiedzenia i dlatego weszłam. Nie mam obecnie FB, ale to nie powód.
Ostatnimi czasy podejmuję decyzje. Mniej lub bardziej znaczące. Matura, studia, przyszłość. I chyba nawet nie potrafię się załamać.

Kiedy rezygnowałam z matury z biolcy dochodziły mnie głosy: „Nie poddawaj się. Dasz radę.”(…) Błąd. Ja już wtedy się poddałam i nie żałuję obecnie. Trzeba wiedzieć z czego i kiedy się wycofać.

Załatwianie spraw z przeszłości? Śmieszna sprawa. Zostawię to w kompetencji czasu. Nie spieszy mi się już, bo pośpiech do niczego nie prowadzi. No może tylko do stresu, rezygnacji…
Muszę wreszcie zrozumieć, że moja historia jest moja. Że ona jest taka, nie inna. Że każdy ma swoją. Choć przez moment idziemy razem, potem będę szła z kimś innym. Bądź sama. I to jest tak bardzo normalne.

Spotykamy przecież na drodze naszej różnych ludzi. Są, mijają, nie wracają. To tak w kwestii przyszłości. Co po nich zostanie? Wspomnienie, uśmiech, zamglone zdarzenie, pustka. Co po mnie zostanie? Może listek porwany przez wiatr, kilka metafor, niezrozumianych przez Ciebie zdań. Sam przecież tyle razy mówisz, że nie do końca rozumiesz.

Co będzie z nami potem? Rozpłyniemy się we mgle. Każdy z nas znajdzie swoją drugą część. Przez lata nie zadzwonisz i ja do Ciebie kontaktu też nie będę mieć. I nawet, jak tak myślę i słucham tej naszej piosenki. Taki spokój. Dobranoc, Kochany!

Aby przeszłość stała się historią.

Siedzę bezczynnie, po czym będę narzekać, że znowu nic nie zrobiłam. Będzie to jednak moja wina i odpowiedzialność za nią postaram się przyjąć. Dawno mnie tu nie widzieli. Życie nie daje chwili postoju, choć – z drugiej strony – stoję cały czas. Migam się od wszystkiego.

Można by rzec, że teraz – u progu dorosłości – początek mojej historii wreszcie mnie dogania. Przez dłuuugi czas myślałam, że potrafię wykasować coś z pamięci, świadomości… Wydawało mi się. Powiem Wam szczerze: nie da się tak. Choć może da, ale nie na długo. Teraz więc siedzę i nic nie myślę. Nic nie chcę. No może być przez chwilę niewidzialna. Na moment wyłączyć się ze wszystkiego. Może uciec. Znowu? Inaczej.

Teraz… Może troszkę za bardzo interesuję się tym, co będzie POTEM. Zamykam przeszłość, by w końcu przeszła do historii.

By znowu jutro wstać z uśmiechem na twarzy, bo życie jest piękne :)

Ostatni wakacyjny…

Hehe… koniec wakacji. To może tak jeszcze miesiąc? Czemu nie :P
No, dobra – nie można mieć wszystkiego. Trzeba się w końcu do nauki brać. Tymczasem ostatni weekend. Jestem już w większości spakowana, co oznacza lekki bałagan w pokoju.

Dwa miesiące zleciały baardzo szybko. Było jednak fajnie i trzeba iść dalej. Matura w przyszłym roku! Heh.. no dobrze. Już nie mogę się doczekać. A potem? Ciągle zadaję sobie to pytanie, bo szukam odpowiedzi dla osób wciąż o to pytających. Pomyśl chociaż o studiach, jaki kierunek?
Rozważmy „za” i „przeciw”… Co lubię robić i o czym marzę?
Chciałabym.. być niewidzialna :D Może kiedyś napisać coś porządnego, zaszyć się w kącie. Najpierw jednak pracować z ludźmi i odkryć, co się pomiędzy nimi dzieje… Mieć dużą rodzinę, pracować z osobami starszymi(stąd pomysł na gerontologię)… A jeszcze wcześniej zdać maturę i dostać się na studia, zdobyć tytuł co najmniej „magistra”..

Kim jestem?
Córką, siostrą, uczennicą, przyjaciółką… Chyba powoli wiem.
Mam historię, nieciekawą, ale dla mnie znaczy wiele. Zawiera dużo głupoty, pesymizmu i niekontrolowanego śmiechu… bardzo dużo zachodzącego słońca i, ostatnio, kilka poranków.
A od września… jak co roku – zaczynamy od nowa. :P

Chyba zaczynam lubić ten miesiąc :*
Udanego roku, Kochani! :)

Palimy mosty

Ostatni tydzień wakacji. Tydzień – śmiać się czy płakać??

Wracamy więc do rzeczywistości szkolnej, choć powiem Wam, że perspektywa drugiego roku już wygląda o 180 stopni inaczej, niż to było w pierwszej klasie. Już nie jestem tak ciekawa. Raczej luuz :)
Razi mnie fakt, że moja „słodka szesnastka” za dwa tygodnie wzrośnie. Patrzę zupełnie inaczej – dużo było „dziecinady”. Zainteresowania też mi ewoluowały.
Dam spokój trochę niektórym moim pomysłom. Za dużo ich.

Boję się jedynie palenia mostów. Znów pewnie zabraknie czasu dla przyjaciół(głownie tych stąd), będzie… dużo by gadać.
Mam wrażenie, że drugi rok też zleci nie wiadomo kiedy.. Potem trzeci. Szkoła średnia to taki dziwnie szybki czas – przejściowy, byle na studia i dalej, do przodu. Gnamy, byle szybciej, z kilkoma znakami „stop”.
(…)

Faajnie będzie :P [mam nadzieję]

Koniec wakacji. Osiemnastka. Szkoła… wszystko po trochu.

No to rozwijamy cykl wpisów 100+ :P A tak na serio…

Czy ktoś zauważył, że do rozpoczęcia roku szkolnego zostały tylko 2 tygodnie? Zapewne tak. Mnie to wpadło do głowy dziś około 6 rano. Lol.. Głupia sprawa. Nie jestem w żadnym stopniu przygotowana do tego wydarzenia i nawet mi z tym faktem dobrze. Nie spieszy mi się do szkoły – tu mi idealnie! :)
Choć – z drugiej strony – maturę trzeba zdać, więc postanowiłam się odrobinę na tym skupić. Będzie fajnie.

Ciocia znów poruszyła temat „osiemnastki”. Uchhh… Nie, bo tak po prostu jej się zgadało przy okazji mojej siedemnastki. No „przypadkiem”. Więc dobrze, może będę żałować do końca życia, ale rzeczywiście zamierzam ten dzień spędzić w parku, nad książką lub pustym zeszytem. Na prezentach czy życzeniach też mi chyba zbytnio nie zależy. To jest wszystko piękne i bardzo miłe, ale ja nie lubię tego typu imprez, jeśli mam w nich grać tę „główną” rolę. A tu właśnie chyba ma chodzić o to, aby to był ten MÓJ dzień, nie? Więc spędzę go po swojemu.

Ale tymczasem szkoła… Chyba jednak za jej atmosferą i ludźmi spotykanymi tam na co dzień tęsknię. Tak troszkuu :D

O czym marzysz?

Biorę komputer i siadam w necie. Wchodzę i odruchowo załączam się na czacie. Szybko dostaję wiadomość…
P: O czym marzysz?
W: Skąd to pytanie? Co cię wzięło??? :D
Kochany! Ale co to za pytanie??? EEj… nie rozumiem.
P: Chcę wiedzieć. O czym marzysz? :*
W: Ooj.. . . Nie wiem. . .
P: No dalej! To łatwe pytanie!
W: Zależy dla kogo :P
Chwila.. Kawa stygnie w kubku(wiem – nierozsądne jest picie na noc, ale tak właśnie lubię). Mój tekst stygnie… O czym marzę? No właśnie, przecież, aby realizować marzenia, trzeba je najpierw mieć. Późno już, ale… zobaczymy, co odpisze! :)
W: Chciałabym cię zobaczyć :*
P: Eeee… głupi wykręt :P Jutro, jutro. A dziś… Miałem pytanie i czekam na odpowiedź.
W: Ale ja jej nie mam(?)
P: Kolejny głupi wykręt..
Nie odpuści. Nie on, już ja go znam. No dobra… spróbujmy znaleźć dla niego odpowiedź. O czym marzę? Kiedyś się może nad tym zastanawiałam, ale jakoś teraz nie wiem. Chyba o zdaniu matury, bo przecież ten jeden egzamin może zaważyć na całej mojej przyszłości. Potem dostać się na fajne studia i mieć super pracę, rodzinę(?).. Nigdy jakoś o tym nie marzyłam specjalnie – przez długi czas uważałam, że miłość jest kompletnie bez sensu i niepotrzebna. A teraz? Sama nie wiem.
Kiedyś marzyłam, aby być sławną – zrobić karierę: najpierw muzyczną, potem naukową; być kimś „ważnym”. Jakie to ma jednak znaczenie? Chociaż… Perspektywa mojej przyszłej specjalności zamyka się głównie w roli wykładowcy uniwersyteckiego.
W tej chwili rzeczywiście chciałabym go zobaczyć. To też przecież marzenie :P

P: Halo???! Jesteś tam?
W: Tak, wybacz – zamyśliłam się.
P: Aha… czyli dostane odpowiedź?
W: możliwe :D Jedno słowo: MATURA…
P: Ajj.. no tak, też bym chciał nie oblać, ale myślałem o czymś bardziej „na dłuższą metę” :)
Do czego drążysz? Czego chcesz się dowiedzieć?
W: Znaczy(???) Bo chyba nie rozumiem?
P: Po maturze?
W: Studia?
P: No to.. jakie?
W: No to… nie wiem?
P: No to, co lubisz robić?
W: No to… denerwować cie? :*
Co go naszło w środku wakacji na pytania o studia. Przecież dobrze wie, że nie mam zielonego pojęcia, co chcę robić na dłuższą metę. Nawet nie wiem, jak spędzę ten przyszły miesiąc(no prócz widywania się z nim).
W: nie, dobra. Glupio.. niewiem na jakie studia ide
P: Nie chciałem cię denerwować?
W: nie jestem zdenrwowana przeciez..
P: Znam cię już – nie zwracasz uwagi na pisownię, więc jesteś zdenerwowana :D Za bardzo z ciebie human :P
W: Ehee.. Możliwe. Skończmy już ten temat. Może kiedyś ci odpowiem.
P: Ale wiesz, że cię kocham?
W: No nie wiem :P
P: … :(
W: No ok :) Ja ciebie bardziej :***
P: Słodkich snów <3
W: Wzajemnie <3 <3
P: [użytkownik WYLOGOWAŁ się]
Do jutra, mój miły!

__________________________________________

Tekst powiedzmy: do niczego, ale nie ta historia nie ma początku i nie doczeka się zakończenia. Fikcja literacka stanowi tylko skuteczną obronę przed codziennością(za którą tak tęskniłam – taki paradoks). Po nocy daje jakby inny punkt widzenia.
Wczoraj była burza. Siedziałam do pierwszej przy zapalonej świecy(zasnęłam może przed czwartą i wstałam o piątej)… Burza znów była nie tylko za oknem. Co mam robić? Mamy kolejny piękny dzień, jednak nie potrafię się nim ucieszyć. Brak wiary w rzeczywistość, pozostaje tylko fikcja literacka, bo świat zawsze wygląda tak, jak go sobie wykreujemy.

Chyba jednak będę musiała odespać tę noc…

Dwa dni notatnika

25. 07. 2014
Wszystko z pozoru wygląda normalnie, ja mam jednak ochotę wyskoczyć i zacząć krzyczeć, płakać – bez powodu. Czuje się źle, choć nic się nie stało. Nie wiem, kim jestem, czy mam w ogóle jakiś problem? Może z kimś pogadać – lepiej nie. Głupio…
Siedzę na blogu, bo z normalnym człowiekiem nie mam siły psychicznie rozmawiać. Jeszcze nigdy żaden „kryzys” tak długo nie trwał :’(
Rozumiem, że zawsze pod koniec roku szkolnego coś mnie „bierze”, ale teraz trwa to już za długo. I ciągle mam wrażenie, że się nad sobą za bardzo rozczulam za bardzo. Nie wiem, czego chcę. Chcę uciec!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jak zawsze. Byle dalej i nie wracać. Czemu mam być odpowiedzialna, mądra, silna i zdolna, wykształcona… czemu?
Tak, jestem PESYMISTKĄ. Przyznaję. Nie stosuję się do rad, które sama daję, pomagam, ale mnie pomóc nie można. Ja na to nie pozwolę.

26. 07. 2014
Wczorajszy wpis nie został opublikowany[fragment wyżej]. W nocy była burza, nie tylko za oknem. Teraz jednak powietrze się oczyściło. Wdzięczna jestem za rozmowę – była mi potrzebna. Zagrać raz w „otwarte karty” i potem jest ok :D
Można spokojnie spojrzeć w przyszłość i się z niej cieszyć :) Już nie mogę się doczekać!
Dałam sobie wpić jakąś głupotę – jak zawsze. Teraz śmiać mi się z tego chce… A ucieczka? Głupia sprawa, bo nawet gdybym chciała, troszkę późno. Będzie dobrze, prawda? No NIE MOŻE BYĆ INACZEJ :*

Lecę lecę :D Buuziaczki, kochanie :*

Zaczekałam… i co?

Taka była propozycja od początku. Mam rodzinę w Lublinie, poza tym uczę się w szkole katolickiej – gdzie indziej mogłabym iść? UKSW? KUL jednak najbardziej im pasował.
Ale to nie była ich decyzja, lecz moja. Nie ostateczna oczywiście – do matury sporo czasu, a jednak :)
Teraz myślę, że szkoła średnia bardzo pomogła mi w odkryciu wielu dotąd nieznanych pasji. Lecz nie wiem, czy na tym się nie skończy. Kilka głupich decyzji i może być nieco pod górkę. Gdybym wiedziała wcześniej – nie wiem, czy byłabym tu, gdzie jestem. Spróbuję się jednak uprzeć – to mi chyba jednak wychodzi :D Do września został ponad miesiąc – wiele można w tym czasie „wykombinować”. :P

A teraz jednak miłego wieczoru, bo muszę poważnie z rodzicami pogadać :)