Bo ja lubię ludzi

Czy zastanawiacie się czasem nad przyszłością? Ja często albo nawet ZA często. Analizuję i trochę sobie wyobrażam, zakładam, wnioskuję. Chcę mieć chociaż luźne „wytyczne” co do życia.
Obecnie zastanawia mnie odpowiedź na pytanie: „Co po LO?”. Przecież za ok. 1,5 roku matura! Wypada jednak pomyśleć nieco wcześniej. :P
Do rozmyślań nad przyszłością podchodzę jednak nieco spokojniej niż w zeszłym roku(hehe… chyba dojrzewam lub coś w ten deseń). Staram się myśleć racjonalnie i nieco się wyciszyć.

W testach jednoznacznie wychodzą mi predyspozycje społeczne. To jakiś żart? No chyba jednak nie. Ale tak szczerze? Lubię ludzi, gadać z nimi o nich. O sobie już mniej. Ja ich lubię słuchać, patrzeć im w oczy i obserwować z boku. Są tacy FASCYNUJĄCY! Bardzo mnie interesują relacje między nimi: jak powstają, rozwijają się, kończą.
Zachowania ludzkie, przyczyny i skutki… Uczucia i emocje. Mogłabym to analizować bez końca.

A jednak zrezygnowałam z biologii. Z czegoś trzeba było. Jest mi zbędna.

O czym marzysz?

Biorę komputer i siadam w necie. Wchodzę i odruchowo załączam się na czacie. Szybko dostaję wiadomość…
P: O czym marzysz?
W: Skąd to pytanie? Co cię wzięło??? :D
Kochany! Ale co to za pytanie??? EEj… nie rozumiem.
P: Chcę wiedzieć. O czym marzysz? :*
W: Ooj.. . . Nie wiem. . .
P: No dalej! To łatwe pytanie!
W: Zależy dla kogo :P
Chwila.. Kawa stygnie w kubku(wiem – nierozsądne jest picie na noc, ale tak właśnie lubię). Mój tekst stygnie… O czym marzę? No właśnie, przecież, aby realizować marzenia, trzeba je najpierw mieć. Późno już, ale… zobaczymy, co odpisze! :)
W: Chciałabym cię zobaczyć :*
P: Eeee… głupi wykręt :P Jutro, jutro. A dziś… Miałem pytanie i czekam na odpowiedź.
W: Ale ja jej nie mam(?)
P: Kolejny głupi wykręt..
Nie odpuści. Nie on, już ja go znam. No dobra… spróbujmy znaleźć dla niego odpowiedź. O czym marzę? Kiedyś się może nad tym zastanawiałam, ale jakoś teraz nie wiem. Chyba o zdaniu matury, bo przecież ten jeden egzamin może zaważyć na całej mojej przyszłości. Potem dostać się na fajne studia i mieć super pracę, rodzinę(?).. Nigdy jakoś o tym nie marzyłam specjalnie – przez długi czas uważałam, że miłość jest kompletnie bez sensu i niepotrzebna. A teraz? Sama nie wiem.
Kiedyś marzyłam, aby być sławną – zrobić karierę: najpierw muzyczną, potem naukową; być kimś „ważnym”. Jakie to ma jednak znaczenie? Chociaż… Perspektywa mojej przyszłej specjalności zamyka się głównie w roli wykładowcy uniwersyteckiego.
W tej chwili rzeczywiście chciałabym go zobaczyć. To też przecież marzenie :P

P: Halo???! Jesteś tam?
W: Tak, wybacz – zamyśliłam się.
P: Aha… czyli dostane odpowiedź?
W: możliwe :D Jedno słowo: MATURA…
P: Ajj.. no tak, też bym chciał nie oblać, ale myślałem o czymś bardziej „na dłuższą metę” :)
Do czego drążysz? Czego chcesz się dowiedzieć?
W: Znaczy(???) Bo chyba nie rozumiem?
P: Po maturze?
W: Studia?
P: No to.. jakie?
W: No to… nie wiem?
P: No to, co lubisz robić?
W: No to… denerwować cie? :*
Co go naszło w środku wakacji na pytania o studia. Przecież dobrze wie, że nie mam zielonego pojęcia, co chcę robić na dłuższą metę. Nawet nie wiem, jak spędzę ten przyszły miesiąc(no prócz widywania się z nim).
W: nie, dobra. Glupio.. niewiem na jakie studia ide
P: Nie chciałem cię denerwować?
W: nie jestem zdenrwowana przeciez..
P: Znam cię już – nie zwracasz uwagi na pisownię, więc jesteś zdenerwowana :D Za bardzo z ciebie human :P
W: Ehee.. Możliwe. Skończmy już ten temat. Może kiedyś ci odpowiem.
P: Ale wiesz, że cię kocham?
W: No nie wiem :P
P: … :(
W: No ok :) Ja ciebie bardziej :***
P: Słodkich snów <3
W: Wzajemnie <3 <3
P: [użytkownik WYLOGOWAŁ się]
Do jutra, mój miły!

__________________________________________

Tekst powiedzmy: do niczego, ale nie ta historia nie ma początku i nie doczeka się zakończenia. Fikcja literacka stanowi tylko skuteczną obronę przed codziennością(za którą tak tęskniłam – taki paradoks). Po nocy daje jakby inny punkt widzenia.
Wczoraj była burza. Siedziałam do pierwszej przy zapalonej świecy(zasnęłam może przed czwartą i wstałam o piątej)… Burza znów była nie tylko za oknem. Co mam robić? Mamy kolejny piękny dzień, jednak nie potrafię się nim ucieszyć. Brak wiary w rzeczywistość, pozostaje tylko fikcja literacka, bo świat zawsze wygląda tak, jak go sobie wykreujemy.

Chyba jednak będę musiała odespać tę noc…

Zaczekałam… i co?

Taka była propozycja od początku. Mam rodzinę w Lublinie, poza tym uczę się w szkole katolickiej – gdzie indziej mogłabym iść? UKSW? KUL jednak najbardziej im pasował.
Ale to nie była ich decyzja, lecz moja. Nie ostateczna oczywiście – do matury sporo czasu, a jednak :)
Teraz myślę, że szkoła średnia bardzo pomogła mi w odkryciu wielu dotąd nieznanych pasji. Lecz nie wiem, czy na tym się nie skończy. Kilka głupich decyzji i może być nieco pod górkę. Gdybym wiedziała wcześniej – nie wiem, czy byłabym tu, gdzie jestem. Spróbuję się jednak uprzeć – to mi chyba jednak wychodzi :D Do września został ponad miesiąc – wiele można w tym czasie „wykombinować”. :P

A teraz jednak miłego wieczoru, bo muszę poważnie z rodzicami pogadać :)