Byle dalej i wciąż do przodu?

Dawno tu nie byłam, wybaczcie, ale taka chyba jestem. Ciągle dalej, do przodu…?
A może jednak właśnie nie. Miałam już w swoim życiu kilka momentów, gdy coś się kończyło, a coś zaczynało – to całkiem normalne. I zazwyczaj, gdy zbliżam się do końca jakiegoś etapu, towarzyszą mi dwa uczucia. Z jednej strony chciałoby się niczego nie przerywać, zostać i zostawić tak jak jest, bo jest dobrze. Jednak z drugiej strony jest ciekawość i coś, co porywa do przodu, byle dalej i szybciej.
Potem przychodzi taki moment i nagle się okazuje, że jest już inaczej, że nie ma już tego, co było. Są wspomnienia.
I najbardziej mi szkoda relacji i ludzi, z którymi mam(miałam) dobry kontakt, a teraz jakoś tak ciężko. Choć to normalne. Kiedyś jedna bardzo ważna dla mnie osoba powiedziała, że musimy się nauczyć nieprzywiązywania do konkretnych osób, bo ludzie się zmieniają. Trzeba kochać ich teraz i pozwolić odejść w przyszłości. Nauka to popiera – nasz mózg potrafi na bieżąco ogarnąć 148(lub niewiele więcej) relacji, dlatego jedni odchodzą i inni przychodzą. I wszyscy są wspaniali.
Dziękuję za wszystkie znajomości i przyjaźnie, które gdzieś tam poszły swoją drogą. Mam nadzieję, że te osoby są szczęśliwe i tego im z serca życzę.
A ja? I ta moja sentymentalność… cóż trzeba wstać i iść dalej.
Do zobaczenia, może kiedyś, na szlaku życia. ;)

Oświadczam, że… żyję.

Dawno tu nie zaglądałam, no będzie już przeszło rok. Wiele w tym czasie się zmieniło, wydarzyło…

Nie wiem, czy mam Wam coś do przekazania, wybaczcie. Chyba jednak nic. Chcę tylko powiedzieć, że żyję. Jestem zdrowa, uczę się do matury, która już za kilka miesięcy… ale wiem niewiele. Radzę sobie.
I tak sobie myślę, że czasem dobrze jest spaść na dno, by potem móc się odbić. Bo kiedy nie mamy już chyba nic, nie możemy nic stracić, a niżej niż na dno też nie da się spaść. Droga prowadzi tylko ku górze.
Ktoś ciągle powtarza, że łatwo nie będzie. Że „będzie bolało”.. Ale grunt to się chyba nie poddawać. A dziś jest jeden z takich dni, kiedy chętnie to zrobię. Kiedy tylko czekam na pozwolenie, by wszystko rzucić, ale mi nie wolno.

Dla Was jednak coś mam… Takie spostrzeżenie, że wszystko może dojść do dobrego, jeśli bardzo chcemy. Wymaga to jednak wysiłku. Aj… takie gadanie. No może dla niektórych z Was, owszem. Ja sama wciąż walczę, teraz stoję w miejscu, bojąc się bardzo kolejnego kroku. Ale co da, gdy staniesz? Przed sobą nie uciekniesz, życia nie przeskoczysz. Ile będzie można udawać, że jest OK???

No właśnie.

Hmmm… miłość? A co to?

Definicji jest wiele i każdy ma swoją – mniej lub bardziej „prawidłową”. Ja często, odpowiadając na to pytanie, stwierdzam, iż „to fakt, że z Tobą wytrzymuję, a Ty ze mną”. To jednak tak płytko.

Tak na marginesie – mam dziś może za dużo czasu…

Jednak wróćmy do tematu.
Szczerze powiem, że nie mam w tej kwestii wiele do powiedzenia. Brak tzw. „doświadczenia”. Choć to może nie do końca prawda… Powiedzmy inaczej: ma ono nieco inny kształt.
Jestem obecnie osobą – jeśli chodzi o związki – samotną. Mam wielu kolegów i uważam, że ta sytuacja jest dla mnie wystarczająca. Mężczyzn nie ogarniam(nawet Ciebie :P ), ale może właśnie dlatego tak lubię z nimi rozmawiać. A raczej słuchać.
(…)
Szkoda mi osób – szczególnie bardzo młodych – które „na siłę” szukają chłopaka/dziewczyny. Są różne powody. Wydaje się jednak, że jednym z pierwszych jest potrzeba bliskości lub presja otoczenia. No bo „w tym wieku to już trzeba mieć chłopaka/dziewczynę”. Widzę jednak, że często kończy się to rozstaniami, rozczarowaniami. (…)

- A pamiętasz jak było z nami?
- Hehe… nie mów mi nawet.
- Czyli pamiętasz?
- A co, jeśli nie?
- Obrażę się…
- Pamiętam.

U mnie miłość – paradoksalnie – zaczęła się, kiedy się skończyła. Gdy z „horyzontu” zniknął ten jedyny, zaczęłam go kochać. Za wszelką cenę życzę mu szczęścia w życiu.

- A kochasz mnie?
- Nie wiem. Możee…
- Jak to „możee”?
- Tak po prostu.

Z tymi słowami trzeba uważać. W dzisiejszym świecie tracą one chyba sens. Sama osobiście nie potrafię powiedzieć tak do nikogo poza bliską rodziną i przyjaciółkami. To chyba nawet niecałe 10 osób. A dookoła wszędzie słyszę te dwa słowa, bez pokrycia. Wybacz, że nie mogę ich Tobie powiedzieć. Że nie wysyłam serduszek na Facebooku. Jaki to ma sens?

****

Można kochać ludzi, za to tylko, że są ludźmi(i właśnie dlatego). To miłość ludzka. Normalna.
Tę jednak niezwykłą – wybacz – zostawię tym kilku osobom z ludzkiej populacji. Tak licznej.

Aby przeszłość stała się historią.

Siedzę bezczynnie, po czym będę narzekać, że znowu nic nie zrobiłam. Będzie to jednak moja wina i odpowiedzialność za nią postaram się przyjąć. Dawno mnie tu nie widzieli. Życie nie daje chwili postoju, choć – z drugiej strony – stoję cały czas. Migam się od wszystkiego.

Można by rzec, że teraz – u progu dorosłości – początek mojej historii wreszcie mnie dogania. Przez dłuuugi czas myślałam, że potrafię wykasować coś z pamięci, świadomości… Wydawało mi się. Powiem Wam szczerze: nie da się tak. Choć może da, ale nie na długo. Teraz więc siedzę i nic nie myślę. Nic nie chcę. No może być przez chwilę niewidzialna. Na moment wyłączyć się ze wszystkiego. Może uciec. Znowu? Inaczej.

Teraz… Może troszkę za bardzo interesuję się tym, co będzie POTEM. Zamykam przeszłość, by w końcu przeszła do historii.

By znowu jutro wstać z uśmiechem na twarzy, bo życie jest piękne :)

Ostatni wakacyjny…

Hehe… koniec wakacji. To może tak jeszcze miesiąc? Czemu nie :P
No, dobra – nie można mieć wszystkiego. Trzeba się w końcu do nauki brać. Tymczasem ostatni weekend. Jestem już w większości spakowana, co oznacza lekki bałagan w pokoju.

Dwa miesiące zleciały baardzo szybko. Było jednak fajnie i trzeba iść dalej. Matura w przyszłym roku! Heh.. no dobrze. Już nie mogę się doczekać. A potem? Ciągle zadaję sobie to pytanie, bo szukam odpowiedzi dla osób wciąż o to pytających. Pomyśl chociaż o studiach, jaki kierunek?
Rozważmy „za” i „przeciw”… Co lubię robić i o czym marzę?
Chciałabym.. być niewidzialna :D Może kiedyś napisać coś porządnego, zaszyć się w kącie. Najpierw jednak pracować z ludźmi i odkryć, co się pomiędzy nimi dzieje… Mieć dużą rodzinę, pracować z osobami starszymi(stąd pomysł na gerontologię)… A jeszcze wcześniej zdać maturę i dostać się na studia, zdobyć tytuł co najmniej „magistra”..

Kim jestem?
Córką, siostrą, uczennicą, przyjaciółką… Chyba powoli wiem.
Mam historię, nieciekawą, ale dla mnie znaczy wiele. Zawiera dużo głupoty, pesymizmu i niekontrolowanego śmiechu… bardzo dużo zachodzącego słońca i, ostatnio, kilka poranków.
A od września… jak co roku – zaczynamy od nowa. :P

Chyba zaczynam lubić ten miesiąc :*
Udanego roku, Kochani! :)

Czy bezinteresowność istnieje?

Długo się nad tym zastanawiałam wczoraj… I powiem szczerze, że nie rozumiem. Może ktoś ma jakiś pomysł?
- Naiwna jesteś!(…) Świat wcale nie jest dobry. A jak dalej tak będziesz myśleć, to cię zniszczy.
Pocieszające? Baardzo :(

Większość ludzi(na szczęście nie wszyscy) doszukuje się jakiejś korzyści z normalnych gestów. To głupie! Czy istnieje jeszcze coś takiego, jak BEZINTERESOWNOŚĆ? Tak, ale nikt nie chce w nią uwierzyć. Bo: „co ty z tego masz?”. Powiem, że raczej nic dobrego, ale to chyba nie jest mój błąd, ale tego świata, ludzi.

Chciałabym zrozumieć choć trochę ich argumenty, jeśli jakieś posiadają, bo na razie przecież nie usłyszałam żadnego. Tylko.. nie, już nic.
____________________________

Można kochać wszystkich.. Z niektórymi ludźmi jednak przychodzi to trudniej.

~ taki znajomy, często gadamy :P

Podsumowanie…

Stoję przed domem i patrzę na księżyc…

I coś Ci powiem. Możesz myśleć, że jestem nienormalna, coś ze mną nie tak, nie pasuję… To chyba nawet prawda, ale nie powód, abym zmieniała przekonania, ideały, cele. Wręcz przeciwnie! Tym bardziej będę „zmieniać świat”, na przekór wszystkim dookoła. Błędem było dać wmówić sobie, że to, co kiedyś było ważne, nic nie znaczy. Naprawiam ten błąd.
Rezygnacja i ucieczka nie pomoże. Nic nie da. Powiem więcej: pogorszy wszystko. Wiem, bo prawie uciekłam. To nie było fajne.
(…)
Na siłę tego świata nie „naprawię” i nawet nie zamierzam Ciebie przekonywać do czegokolwiek. Zacznę od tej trudniejszej strony – od siebie. Nie można przecież całe życie się oszukiwać, nie?
To było, powiem, nawet przydatne. Teraz przynajmniej wiem, czego chcę. Wątpliwości jest jeszcze więcej, ale taka już chyba dola ludzka.
I tak: nie palę, nie piję, zaczekam do ślubu i na pewno nigdy nie poprę wojen, zabijania… To nie jest łatwe(nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak ciężko mi to pisać) i nigdy nie będzie, ale wiem, że tak jest dobrze.
Może nawet ostatnimi czasy wydaje się trudniejsze. Chyba jednak nie mogę zgadzać się na ludzką nienawiść, bo wiem, co to jest.
No tak… jestem naiwna :) To bardzo możliwe, bo piszę teraz coś, w co Ty kompletnie nie dajesz wiary. Z całym szacunkiem oczywiście, bo to nie ma na celu obrażania kogokolwiek, czy nakłaniania… To tylko takie moje wnioski.
(…)
Na koniec chyba Ci nawet podziękuję, za pokazanie kilku ważnych prawd, choć chyba Twoim celem był efekt odwrotny.

________________________________

Wiele się ostatnio działo, nie tylko ostatnio. Nie można jednak trwać w błędzie cały czas, bo to głupie. Znowu zaczynamy od nowa :D
To niby takie błędne koło, ale… no wiesz, o czym mówię. xD
_________________________________

A teraz jestem tu Panie proszę Cię
Bym w szalonym świecie tym odnalazła się
Chcę po prostu w ciszy tak przed obliczem Twym
Stanąć wobec nich i przy Tobie być.

[Siloe]

Refleksja

W tłumie człowiek jest samotny – im więcej osób dookoła, tym bardziej dociera, że nie ma tak naprawdę nikogo. Gdy obok były dwie osoby, wiedzieć mogłam, że mam kogoś. Teraz – jest ich znacznie więcej, lecz jakże ciężko znaleźć tę(osobę), która towarzyszyć ma mojej drodze… choć przez czas jakiś. Głównie dużo kontaktu gdzieś zanikło… Ja po prostu czekam(i tęsknię oczywiście <3 ).

*****************

Miłego dnia :)

Troszkę o relacjach…

Trochę o relacjach międzyludzkich, o rozmowie(całkiem sporo)…

Siedzę sobie na łóżku z postanowieniem, że dzisiejszego wieczoru olewam wszystko, nie robię nic.Buhahaha Jeszcze będę miała trochę czasu na naukę – dziś odpuszczę. Wyłączyłam Facebooka na chwilę – by mnie nie rozpraszał. Tekst ma z góry temat wyznaczony. Jest ich raczej kilka…

Wszystkie pytania niezadane…

Hmm… a właściwie na razie jedno: czy świat jest zły, czy tylko wszyscy tak go widzą? Nigdy tak nie myślałam, ale coraz więcej osób tak twierdzi. Może nie bardzo się z tym zgadzam, tylko nie bardzo wiem, czy nie mają racji. W telewizji, radiu, Internecie tyle różnych informacji – bynajmniej nie wesołych.

Ale nie szukam daleko. Dookoła mnie już zaczyna się coś dziać. Albo działo się już dawno, a ja dopiero teraz zaczynam się tym interesować…

Co mnie wkurza?

Ludzie, którzy nie mówią prosto, czego chcą. Nie winię ich jednak za to, nie mam do nich nic. Może oni tacy po prostu są, tylko… chciałabym czasem z nimi pogadać. Albo pomilczeć jeśli będą chcieli. Relacja zaczyna się od rozmowy. Kłótnia też nią jest. W jakiś sposób prowadzi do stworzenia zdania, stosunku do tej drugiej osoby, relacji.

… o relacjach międzyludzkich…

Ostatnimi czasy zaczęło zależeć mi na kontakcie z kilkoma osobami… hmm.. Nie było to dla mnie łatwe – widywałam ich/je dość często… Kontakt wzrokowy nic jednak nie wnosi – większości imion nawet nie kojarzyłam. Łatwo nie było, ale.. zaczęłam rozmawiać. Z każdym po kolei, osobno. Tak po prostu – znalazł się temat i samo poszło. Poznałam kilka naprawdę fajnych, wartościowych osób. Wiele się od nich nauczyłam(ale ciii!!! Niech o tym nie wiedzą!Puszczam oczko). I, myślę, że było warto troszkę się podenerwować, wyciągnąć rękę, zacząć rozmawiać.

Fajnie jest, jak ma się z kimś wspólny temat. Są jednak sytuacje, kiedy takiego nie ma. Hmm… ale może tylko pozornie? Jak przecież mało wiemy o ludziach, póki nie zaczniemy z nimi rozmawiać(!). Znam osoby, o których nigdy bym nie pomyślała, że mamy wspólne zainteresowania(wiem, że one też tak myślą). Że są osoby, z którymi na początku(może przez kilka lat) kłócimy się o wszystko, a potem? Rozstajemy się przez dwie godziny po wspólnym spotkaniu. To wszystko wyczytałam w swoim życiu.

Nie jestem może osobą zbyt towarzyską. To nawet pewnie widać na pierwszy rzut oka. Nie przepadam za imprezami, nie jestem „duszą towarzystwa”. Lubię spędzać czas z przyjaciółkami. Nie mam wielu, ale te, które mam – wystarczą.Czerwone serce Lubię rozmawiać z ludźmi, słuchać ich…

Nie rozumiem tych wszystkich konfliktów. Ale zauważyłam, że powstają one głównie przez niedomówienia, plotki… Ogólnie – jeśli dwie osoby nie dogadają się lub – co chyba gorsze(!) – nie rozmawiają ze sobą… Jestem za tym, by rozmawiać. Ale nie tak, że wszystko jest w porządku, a potem wracamy do tego, co było. Tak się dzieje często, gdy rozmowa jest działaniem osób trzecich. A jeśli są to osoby, które mają jakąś „władzę”… nie trzeba wiele mówić.

Zadanie na dziś(choć może raczej na jutroUśmiech) – pogadać z kimś. Może nie z obcym spotkanym na ulicy, ale z kimś, kogo znamy może tylko z widzenia… Uwierzcie – będziecie zaskoczeni. Spokojnie i z uśmiechem, zaczynamy od “Cześć”Puszczam oczko.

Powodzenia, ja już muszę lecieć! Czerwone serce

Miłość? – czyli o tym, jak kochać wszystkich bez wyjątku.

4 Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
8 Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
(Kor 13, 4-8)

 

To, według mnie, jest najtrafniejsza charakterystyka miłości. I niby do niej dodawać nic nie trzeba… Szkoda tylko, że – jak z moich obserwacji wynika – słowo to nie koniecznie ma takie samo znaczenie dla wszystkich, nie dla każdego miłość ma podobną charakterystykę jak ta powyżej, a większość spotkanych przeze mnie osób myli miłość z zauroczeniem, pożądaniem, uczuciem, które graniczy z egoizmem… W tej chwili jednak, nie o tym…

miloscO miłości damsko-męskiej… po mojemu Uśmiech

Przyznam szczerze, że nie wiele o tym myślałam w życiu. I może nigdy więcej niż przez ostatni czas. Doszłam do pewnych wniosków, udało mi się dostrzec pewne etapy w dorastaniu do miłości, tej prawdziwej.
Inaczej słowo “kocham” rozumie człowiek w wieku lat pięciu, inaczej pojmie je dziesięciolatek, a w wieku lat 13-14 to już prawdziwy chaos… Uwierzcie, mam brata w tym wieku Buhahaha
Około wieku lat siedemnastu miłość zaczyna być czymś “poważnym” w życiu młodego człowieka. Powoli dochodzi się do definicji tego uczucia, poprzez kolejne związki uczymy się żyć z inną, kochaną przez nas osobą. To jest jednak uczucie, którego trzeba uczyć się codziennie: aż do ślubu i po ślubie, aż do śmierci.

Miłość jest czymś całkiem bezinteresownym. Osoba, która kocha, nie szuka korzyści z tego faktu. Jest w stanie zrobić wszystko, aby ten, kogo darzy uczuciem, był szczęśliwy. I – najczęściej – pragnie wzajemności. To całkiem normalne: człowiek kocha i pragnie być kochany. Taka nasza natura.

W ostatnim czasie przekonałam się, że miłość na płaszczyźnie damsko-męskiej mylona jest często z pożądaniem. Dotyczy to głównie młodych ludzi, choć nie tylko. Napiszę otwarcie:

POPIERAM CZYSTOŚĆ PRZEDMAŁŻEŃSKĄ!!!

I jestem w pełni świadoma, że ten pogląd jest całkiem staroświecki, a szkoda Smutek. Dla mnie osobiście czystość jest czymś, co jest najlepszym prezentem ślubnym, jaki mogę podarować temu jedynemu… Czerwone serce
Do niewielu osób jednak argumenty te trafiają. Wydaje się, że słowa: “dziewica” czy “prawiczek” stały się niemal obelgą dla osób w pewnym wieku… Najgorsze jest jednak to, że sytuacje te dotyczą osób coraz młodszych. To jednak temat na osobną notatkę…

 

22222333Coś, co znam nieco lepiej.. – relacja niebo-ziemia Uśmiech

Nietrudno się domyślić, że będzie krótko o relacji Bóg-człowiek.

Miłość Boga do człowieka została przedstawiona na początku. Jest doskonała i nieskończona…
Wiem, wiem – Ameryki to ja nie odkryłam… Nic nowego na ten temat Wam nie powiem, przypomnę jedynie informacje zasłyszane w kościele lub na katechezie. Powiem, że sam Bóg jest Miłością – Sam w Sobie. Stworzył świat z miłości, by dać stworzeniom szczęście… Gdy człowiek odwrócił się od Niego, On mu wybaczył, zbawił go – co przecież nie było łatwe(nawet ateiści wiedzą, co musiało się stać, aby człowiek został zbawiony).

Relacja jednak działa też w drugą stronę. Szkoda tylko, że nie jest to uczucie nawet w połowie takie, jak opisane powyżej. Człowiek bardzo często odrzuca Boga, ignoruje Go… Odwzajemnia miłość, gdy czegoś konkretnego potrzebuje. Nie wiele jest osób, które zwracają uwagę w ogóle na kogoś takiego, jak Bóg i starają się odwzajemniać Jego miłość. Cieszę się, że poznaję takich ludzi coraz więcej Puszczam oczko

 

ksJO miłości – na logikę…

Z racji, że obiecałam tę notatkę parę godzin temu, więc jestem już grubo spóźniona, przechodzę do zasadniczej jej części. Ostatnio na tej stronce pojawiła się jedna z moich “życiowych dewiz”: Kochać należy wszystkich – bez wyjątków!. Jest to jeden z wielu wniosków, jakie z życia wyciągam, a pochodzi z rozważania cytatu z Listu do Rzymian: Nie daj się zwyciężyć złu, a zło dobrem zwyciężaj.

Obserwując współczesny świat, te wszystkie wojny, kłótnie i konflikty, nie bardzo rozumiem… Dlaczego w ludziach jest tyle nienawiści?
Na początku przed nią uciekałam, potem zaczęłam z nią walczyć. A w myśl zasady, że zło należy przeciwstawić dobrem, moją bronią stała się MIŁOŚĆ.

To tak w skrócie…

Teraz jednak pojawia się problem, bo przesłanie kochać wszystkich nie jest trudne do zrozumienia… inna bajka, jeśli idzie o realizację. Spotkałam się już z wieloma podobnymi opiniami – głównie pytania typu: “Czemu mam kochać kogoś, kto uczynił mi coś złego?”. Na to pytanie odpowiem Tobie tak, jak zawsze:

Bo nie z człowiekiem mam walczyć, ale ze złem, które w nim jest(nie oszukujmy się – jest w każdym z nas, w różnym natężeniu, ale jest). A nie mogę zwyciężyć zła, pomnażając je… To przeczy logice!

i postaram się pokazać, że jednak można. To się tylko takie trudne wydaje… Uśmiech

KROK PIERWSZY: STAŃ NA CHWILĘ, GDZIEKOLWIEK TERAZ JESTEŚ, ZAMKNIJ OCZY I SPRÓBUJ SOBIE PRZYPOMNIEĆ OSOBY, KTÓRE OSTATNIO SPRAWIŁY TOBIE PRZYKROŚĆ, MOŻE ZAWIODŁY CIĘ… NIE MYŚL JEDNAK O NICH ŹLE, NIE ZŁORZECZ IM, NIE PRZEKLINAJ W MYŚŁACH. I.. NIE OTWIERAJ OCZU DOPÓKI IM W SERCU NIE WYBACZYSZ.

Krok najtrudniejszy i… najważniejszy. Nie można walczyć z nienawiścią, jeśli ma się z kimś “na pieńku”, bo taka walka efektu nie przyniesie.

KROK DRUGI: PO PROSTU ŻYJESZ, ALE STARASZ SIĘ NIE BYĆ POWODEM CZYJEJŚ NIENAWIŚCI – w sensie, że trzeba być dobrym dla ludzi(uwaga! WSZYSTKICH!)

Nawet tych, którzy w jakiś sposób się Tobie narazili. Jeżeli nie jesteś gotowy rozmawiać o krzywdzie jaka Cię spotkała, nie rób tego(bynajmniej nie w tej chwili). Staraj się unikać słowa “zemsta”. Ta do niczego nie doprowadzi… Poza tym – wybaczyłeś!

KROK TRZECI: JAK BĘDZIESZ GOTOWY, DAJ ZNAĆ – POGADAMY!

Czyli czas na szczerą rozmowę z Twoim niedawnym może “wrogiem”… Jeśli nie będzie chciał z Tobą rozmawiać, napisz list.

KROK CZWARTY: WRACAMY DO KROKU NR 2… Uśmiech

Czerwone serce

Dajcie znać za jakiś czas, jak Wam idzie?

Dobrej nocy, Kochani! Czerwone usta